Milena Wójtowicz, Załatwiaczka
Wydawnictwo Fabryka Słów, Lublin 2007
Wycenione na: 4 SMOKI Recenzent: Joanna „Miss Grey” Radziejowska, KF Druga Era
Wiadomo, że Polak potrafi, a w Polsce da się załatwić wszystko. Ale co z resztą świata? No cóż, jeśli dziecku marzył się słoń, ukochana drużyna ciągle przegrywa, a kieszenie świecą pustkami, pozostaje zrobić tylko jedno. Znaleźć Małgosię i złożyć jej zlecenie. Taki pomysł na książkę wydaje się prosty, ale trzeba nieźle nakombinować, aby wyszło z niego coś więcej niż tylko naciągana lista rozwiązań. Trzeba się postarać o wyraziste i niebanalne postacie, znaleźć przezabawną ekipę zwierzaków do roli drugoplanowych, dokładnie przemyśleć wartką akcję i z wyczuciem uzupełnić to wszystko humorem. Milenie Wójtowicz wyszło świetnie. Jeśli czasami dało się wyczuć jak bardzo się starała, to przesadzony żart czy nadmiar szczegółów w żadnym stopniu nie umniejszają przyjemności płynącej z czytania tej książki.
Wycenione na: 3 SMOKI Recenzent: mbs, KF Druga Era Po „Załatwiaczkę” sięgnęłam głównie dlatego, że podobała mi się inna książka tej autorki – „Podatek” – bardzo dobra w kategorii łatwych, miłych i zabawnych. W obecnie omawianej książce mamy bardzo podobny punkt wyjścia – Polka wybiera pracę w branży magicznej – bo przecież gdzieś pracować trzeba. Tym razem dostaje – właściwie w całkowicie niespodziewanym spadku wraz z domem - dziesięcioletni kontrakt jako tytułowa załatwiaczka – czyli osoba, która po usłyszeniu odpowiedniej formuły jest zmuszona załatwić wypowiadającemu życzenie absolutnie wszystko. Oczywiście pomaga jej w tym magia (oraz fakt, że „Polak potrafi” ;) ). Jednak po podobnym początku otrzymujemy całkiem inny produkt finalny. Książkę czyta się łatwo i przyjemnie, zawiera odpowiednią dawkę humoru, ale po jej zakończeniu pozostaje osad smutku. Im dalej brniemy w tą niby lekką, łatwą i przyjemną książkę – tym mroczniejsza się ona staje. Ludzie pokazują się tu z jak najgorszej strony. Przyjaciel może okazać się prawdziwą bestią. A nawet uczucie – które ma być wyjściem z otchłani wielkiego zła – odbywa się kosztem uczuć kogoś innego. Książka nie staje się przez to gorsza od poprzedniej. Jednak warto wiedzieć, z jakim nastawieniem ją czytać, choćby po to, żeby nie doznać rozczarowania.
|